JEŚLI NIE MY, TO KTO? JEŚLI NIE TERAZ, TO KIEDY?

Polska: 16-18.11.2018 Bukowice i Wrocław.

Po wyjeździe z Poznania udaliśmy się do Bukowic. Bukowice to urokliwa wieś w woj. dolnośląskim na trenach obszaru „Dolina Baryczy”. Ten obszar niestety jest zupełnie nieznany w Polsce. To wspaniała kraina lasów, stawów i bogatej przyrody. Większość to obszar Natura 2000. Serdecznie polecam okolica Milicza, zwłaszcza latem i rowerem, bądź terenówką — jest przepięknie.

W Bukowicach mieszkają moi dziadkowie. W związku, z tym że dosyć łatwo zaparkować 😉 zdecydowaliśmy się nie wjeżdżać na kilka dni na spotkanie z rodzicami do Wrocławia tylko właśnie spotkać się tam. 16 tego przyjechaliśmy w nocy i zaparkowaliśmy pod pięknym kościółkiem w Bukowicach, wzbudzając niemałą sensację u lokalnych mieszkańców, jak i mieszkającego nieopodal psa, który ujadał pół nocy. Mieszkańców i psa przepraszamy — no i księdza proboszcza też 😀
Cały następny dzień, czyli sobotę spędziliśmy na przepakowaniu i przekazaniu części rzeczy moim rodzicom. Rodzice bardzo nam pomogli — mama Grażyna przede wszystkim- zwłaszcza w kompletacji tony leków, jakie wzięliśmy ze sobą, mamie Tadkowi za pomoc ogólną w tym w dystrybucji książek o budowie campera na ciężarówce 4×4 jaką możecie kupić u nas wspierając nasz wyjazd :).
Do tego spotkaliśmy się z moimi kuzynami i częścią rodziny, która z przerażeniem, ale też zainteresowaniem chciała na żywo zobaczyć czy te wszystkie rzeczy, które opowiadaliśmy, są prawdą i czy rzeczywiście jedziemy dookoła świata 🙂 Cześć przyjechała specjalnie na spotkanie kilkadziesiąt kilometrów 🙂 miło. Serdecznie dziękujemy za Wasz czas i wsparcie.
Jednak najważniejsze spotkanie było z moimi dziadkami, którzy mają swoje lata. Ja jadę na ich kilka w podróż, więc… no mam nadzieję, jednak, że to nie było nasze ostatnie spotkanie :|.

Przy okazji pompowania wody okazało się, że aby wcisnąć wodę przez nasze „kosmiczne” filtry famouswater — należy mieć naprawdę duże ciśnienie, więc pierwszy raz pompowałem wodę zewn. – czyli nie z ciśnienia sieciowego nowe doświadczenia. Temperatura spadła poniżej 0 więc od razu testowaliśmy nasze ogrzewanie i wentylację-wszystko okazało się działać idealnie. Zjedliśmy nasz, duży i jak się potem okazało ostatni Polski obiad w Polsce, był o tyle ciekawy, że w gronie rodzinnym. Wyjazdy są trudne… no ale, coś za coś. Szkoda, że zrobiliśmy tak mało zdjęć. Ta opieszałość w dokumentowaniu otoczenia jeszcze jak się okaże, wielokrotnie nam będzie przeszkadzać.

Po wyjeździe z Bukowic udaliśmy się do Wrocławia na pożegnania z ludźmi, którzy koniecznie chcieli nas zobaczyć w tym czasie. Nadal prowadzenie samochodu jest stresowe, zwłaszcza w dużych miastach. Lekko się spociłem — ale wszystko okazało się ok. Po wyjeździe z Wrocławia mojego rodzinnego miasta udaliśmy się na zachód w stronę granicy Niemieckiej.
Na A4 samochód zaczął podskakiwać na poniemieckich płytach tworzących autostradę zwaną „najdłuższymi schodami Europy”. Trochę mnie to zaczęło niepokoić. Nadal nie mam ogarniętych ustawień zawieszenia pneumatycznego / poduszek pneumatycznych na resorach. Skrzynia przy dużej prędkości wytwarza taki moment, że przód jakby podskakiwał na każdej nierówności. Zwłaszcza jeśli nierówności cyklicznie się powtarzają -właśnie tak jak na tej autostradzie… No nic, trzeba będzie ogarnąć temat. Spalanie, jakie osiągnęliśmy na odcinku 400 km to 18,2 l / 100 km. -czyli całkiem spoko choć sądziłem, że będzie niżej o około 1 litr.

Tak czy siak, ogarnęliśmy wszystkie wymagane odwiedziny i spotkania i można powiedzieć — tak już jesteśmy wolni od obowiązków — już jesteśmy w podróży 😀

Poniżej znajdziecie kilka zdjęć z tej części naszej wyprawy.

Pozdrawiam, Paweł.

secretcats.pl - tworzenie stron internetowych