JEŚLI NIE MY, TO KTO? JEŚLI NIE TERAZ, TO KIEDY?

Sporo osób pytało nas, a część była zaintrygowana faktem, dlaczego ponad 3 miesiące spędziliśmy w Hiszpanii, skoro wstępny szkic podróży zakładał pobyt nie dłuższy niż 1-1,5 miesiąca. Po tym czasie, kolejnym etapem naszej podróży miało być Maroko.

Wyjaśniamy zatem – wszystko stało się za sprawą naszej kochanej suczki LiLi. Dokładnie chodzi o to, że wyjeżdżając z psem poza UE i chcąc później z nim wrócić, należy na granicy UE okazać specjalny certyfikat (który powinien być również wpisany w paszporcie psa) poświadczający, że nasz pupil posiada odpowiednią ilość przeciwciał przeciwko wściekliźnie. Nie byłoby w tym nic szczególnego gdyby nie fakt, że takie badanie z próbki krwi czworonoga musi być wykonane metodą miareczkowania (nie pytajcie co to za metoda) w laboratorium wyszczególnionym na stronie Komisji Europejskiej! Na wynik takiego badania czeka się 2-3 tygodnie i jego rezultat nie może być niższy niż 0,05 IU/ml.

W przypadku naszej LiLi próbkę krwi oddaliśmy przebywając pod Malagą 28.01.2019 r. i już 08.02.2019 otrzymaliśmy informację, że wynik badania jest NEGATYWNY! Miała 0,03 IU/ml co oznaczało, że pomimo wykonania szczepienia w Polsce (ponad pół roku wcześniej) nasza suczka nie miała ochrony przed wścieklizną! W praktyce oznaczało to, że wracając z LiLi z Maroka do Hiszpanii bez ważnego certyfikatu musiałaby ona przejść w Maroku 3 miesięczną kwarantannę! Mocno zdziwieni tym faktem i poinstruowani przez bardzo miłego i na szczęście mówiącego po angielsku weterynarza, ponownie zaszczepiliśmy LiLi przeciwko wściekliźnie. Po 21-30 dniach mieliśmy powtórzyć szczepienie, aby mieć gwarancję ochrony naszej suczki przed tą śmiertelną chorobą i pozytywnego wyniku badania. W Hiszpanii wykonuje się dwa szczepienia przeciwko wściekliźnie w odstępie 1 miesiąca dla każdego czworonoga. Może wynika to z faktu mocno rozwiniętej turystyki pomiędzy Europą i Afryką. Dla nas oznaczało to, że musieliśmy zostać w Hiszpanii do początku marca. Postanowiliśmy zatem pojechać dalej na zachód i tam w odpowiednim terminie poszukać weterynarza, który pobierze krew od LiLi i wyśle ją do odpowiedniego laboratorium. Tym sposobem trafiliśmy w okolice Conil de la Frontera, o którym sporo pisaliśmy na naszym fp na facebooku 😉 Tam ponownie zaszczepiliśmy LiLi przeciwko wściekliźnie i musieliśmy odczekać kolejne kilka dni (7-10) na wytworzenie się w jej malutkim organiźmie antyciał. 11 marca pojechaliśmy na kolejne pobranie krwi i nauczeni doświadczeniem wiedzieliśmy, że na jego wynik będziemy musieli czekać kolejne 2 tygodnie. Na szczęście 26.03.2019 otrzymaliśmy informację, że wynik badania jest POZYTYWNY, więc tego samego dnia go odebraliśmy, aby od razu skierować się do portu w Algaciras na prom do Tanger-Medu w Maroku. Badanie to jest ważne bezterminowo, o ile będziemy odnawiać szczepienia w terminie. Weterynarze sugerują wykonywać je nawet 1-2 tyg. wcześniej.

Sytuacja mocno zawiła, ale pokazuje, że w podróży występują nieoczekiwane sytuacje, które mogą mocno zmienić nasze plany i trzeba nauczyć się je akceptować. Oczywiście można iść na skróty, kombinować (otrzymaliśmy kilka takich podpowiedzi). Tylko po co? Nasza wyprawa nie ogranicza się tylko do krótkiego urlopu w Maroku. Będziemy przecież w innych krajach, nawet w tych mocno zagrożonych wścieklizną. To dla nas ważna kwestia, bo chodzi o bezpieczeństwo całej naszej rodziny oraz naszego pupila. Podróżując chcemy upajać się tym co nas otacza, a nie zamartwiać się czy istnieje jakiekolwiek prawdopodobieństwo zarażenia. Nasuwa się wniosek, że niestety sporo ludzi niepotrzebnie ryzykuje, tym bardziej że sporo z nich podróżuje z psami (albo kotami) stwarzając ryzyko nie tylko dla siebie, swoich zwierząt, ale i innych podróżników.

Zatem, Kochani, doinformujcie się wcześniej jakie dokumenty są potrzebne w podróży z psem. Popełniłam błąd nie wgryzając się mocno w przepisy i wyciągając błędny wniosek, że ww. badanie należy wykonać max 3 miesiące przed powrotem do UE, dlatego nie wykonałam go w Polsce 🙁
Lekcja zapamiętana. Ostatecznie, czy wszystkiego dopilnowaliśmy okaże się za około 2-3 miesiące, kiedy będziemy wracać do Hiszpanii 😉

Powodzenia i do zobaczenia gdzieś na trasie!

 

secretcats.pl - tworzenie stron internetowych